Lata praktyki, doświadczeń innych narodów, innych Polaków etc. nauczyły mnie tego, że z wieloma ludźmi nie warto rozmawiać. Tylko z niektórymi i tylko z tymi, z którymi mamy jako taką zgodność, relacje etc. Coś jak w związku - wiele różnych czynników ma znaczenie dla jego jakości (uczucia, sypialnia, dogadywanie się, rozumienie bez słów, wsp[ółpraca etc.).
A temat wyborów to już w ogóle. To jest jak rozmowa o religii lub naszych preferencjach seksualnych. To są tak osobiste kwestie, że lepiej je trzymać wewnątrz siebie i nie chwalić się tym. Ewentualnie można się chwalić, ale trzeba się liczyć z tym, że będzie to ocenione. Tak samo jak my odruchowo to zrobimy, bo taka ludzka natura.
Dlatego najlepiej stosować metody Niemców z lat '80 - możecie gadać o czym chcecie w pracy, tylko nie o... I tu następowała długa litania o wyborach, preferencjach ws. kobiet, jedzenia, samochodów, klubów piłkarskich... Wszystko co angażowało emocjonalnie człowieka.